Mój koszyk

Odnoszący sukcesy

Hourra

Brawo!

brawo

Twoje zamówienie zostało złożone. Wysłaliśmy Ci wiadomość e-mail.

Blisko

Wysyłanie zakończone!

brawo

Twój paragon jest obecnie przetwarzany. Wkrótce otrzymasz wiadomość e-mail z potwierdzeniem statusu żądania.

Przejdź do zakupów

Zapisz kupony przed przystąpieniem do zakupów u autoryzowanego sprzedawcy . Pamiętaj, żeby zachować paragon!

Zeskanuj paragon

Seminarium

Użyj telefonu komórkowego, aby zrobić zdjęcie paragonu i wysłać je w ciągu 15 dni.

Poproś o zwrot

Jak tylko Twój paragon zostanie zatwierdzony, możesz ubiegać się o zwrot gotówki. Kliknij Rozumiem, aby rozpocząć.

Klikając ikonkę Rozumiem, akceptujesz Nasz regulamin.

Rozumiem

Możesz śledzić wszystkie swoje oszczędności, przechodząc do Moje konto

Jak uwolnić się od dorosłych dzieci?

Jak uwolnić się od dorosłych dzieci?

0
Uwolnienie się od dzieci, które dawno przekroczyły trzydziestkę, a wciąż z Wami mieszkają – to jedyny sposób, by dać im wolność. To, że dzieci znikną z Waszego domu nie oznacza, że znikną z Waszego życia. Podpowiemy, jak zrobić to skutecznie i najbardziej bezboleśnie dla każdej ze stron.
Według najnowszych danych statystycznych co trzeci młody Polak jest na garnuszku rodziców. 14% z nich to osoby po trzydziestce. Zamiast wydorośleć, założyć własną rodzinę, wyprowadzić się „na swoje” i usamodzielnić – wolą żyć pod jednym dachem z mamą i tatą. Nawet za cenę konfliktów i braku swobody. Dlaczego? Jak podkreślają psychologowie, w większości ze strachu przed „prawdziwym” życiem, z lenistwa i wygodnictwa, w końcu także dlatego, że wciąż nie czują się wystarczająco dojrzali, by nareszcie przeciąć pępowinę.

„Gniazdownicy”
57-letnia Dorota z Warszawy, mama dwudziestoośmiolatki i cztery lata starszego syna, sposobem w jaki żyją jej własne dzieci jest zdumiona. Córka, mimo skończonych studiów, w żadnej pracy nie zagrzała miejsca na dłużej. Póki co pracuje dorywczo w markecie, ale nie zamierza tam zostać. Syn finansowo radzi sobie całkiem nieźle: niedawno założył z kolegą serwis komputerowy i rozkręca biznes. Córka od urodzenia mieszka z rodzicami pod jednym dachem, syn traktuje dom jak hotel: trochę pomieszkuje u swojej dziewczyny, ale co kilka dni wpada z torbą brudnych rzeczy do prania, czasem zostaje na dzień lub dwa. Po jego wyjściu lodówka zawsze jest pusta. Dorota i jej mąż parę razy sugerowali dzieciom, że już najwyższy czas na usamodzielnienie. Zawsze kończyło się na niczym. Oboje z mężem przyznają, że sytuacja jest dla nich niekomfortowa i coraz bardziej męcząca. Często dochodzi do konfliktów, bo z jednej strony dzieci są dorosłe, więc nie muszą się z niczego tłumaczyć czy wypełniać rodzicielskich poleceń. Z drugiej, wciąż pozostają na utrzymaniu rodziców i żyją na ich koszt.

Konkretnie i konsekwentnie
Powiedzenie swojemu dziecku, że ma wyprowadzić się z domu i samemu sobie radzić jest jednocześnie najtrudniejszym i najłatwiejszym rozwiązaniem opisywanego stanu rzeczy. Jak w takim razie osiągnąć złoty środek? Psychologowie zalecają zachowanie zdrowego umiaru. Nie może on jednak przerodzić się w stagnację, bo niczego nie osiągniemy. Trzeba działać konkretnie i wytrwale. Najlepiej zacząć od wyznaczenia dorosłej latorośli planu, który ułatwi jej wyjście z tej sytuacji. Odcinanie pępowiny powinno być stopniowe. Uzgodnijcie, że dacie sobie np. rok czy półtora. Nie wyznaczaj kolejnych pięciu lub więcej lat, bo z każdym rokiem każdemu z was będzie jeszcze trudniej. W spokojnej rozmowie z dzieckiem podkreśl, że chcesz, aby przez ten czas dokonało konkretnych kroków. Zadeklaruj, że – w miarę możliwości − pomożesz mu stanąć na własnych nogach. Dlaczego działanie etapowe i oparte na jasno sprecyzowanych wymaganiach jest tak ważne? Bo jeśli przejdziesz nad sytuacją do porządku dziennego i stwierdzisz, że syn czy córka nic nie musi, niewiele się zmieni. A przede wszystkim zrobisz krzywdę: nie tylko dziecku, ale i sobie.

Po pomoc do specjalisty
Idealnie, jeśli znajdziemy balans między naszymi oczekiwaniami, a możliwościami dziecka. „− Wspierajmy je, ale nie róbmy tego bezwarunkowo” – mówi Radosław Daczkowski, terapeuta rodzin, psycholog pracujący w jednej z warszawskich poradni. „Jeżeli w całej sytuacji czujemy się niekomfortowo, mamy poczucie, że jesteśmy przez własne dziecko wykorzystywani, zróbmy wszystko, aby to przerwać”. Czasem warto zainwestować w pomoc specjalisty: psychologa, który pomoże przezwyciężyć najtrudniejsze chwile i przejdzie razem z nami cały proces.
0

Dodaj komentarz

Myślimy, że polubisz

Zgoda na pliki cookie