Mój kosz

Odnoszący sukcesy

Hourra

Wybierz swój adres wysyłki

Brawo!

brawo

Twoje zamówienie zostało złożone. Wysłaliśmy Ci wiadomość e-mail.

Blisko

Wysyłanie zakończone!

brawo

Twój paragon jest obecnie przetwarzany. Wkrótce otrzymasz wiadomość e-mail z potwierdzeniem statusu żądania.

Przejdź do zakupów

Zapisz kupony przed przystąpieniem do zakupów u autoryzowanego sprzedawcy . Pamiętaj, żeby zachować paragon!

Zeskanuj paragon

Seminarium

Użyj telefonu komórkowego, aby zrobić zdjęcie paragonu i wysłać je w ciągu 15 dni.

Poproś o zwrot

Jak tylko Twój paragon zostanie zatwierdzony, możesz ubiegać się o zwrot gotówki. Kliknij Rozumiem, aby rozpocząć.

Klikając ikonkę Rozumiem, akceptujesz Nasz regulamin.

Rozumiem

Możesz śledzić wszystkie swoje oszczędności, przechodząc do Moje konto

Bieganie w zimie – jak, gdzie i w czym?

Bieganie w zimie – jak, gdzie i w czym?

0
Nocny przymrozek, zamarznięte rano kałuże, szron na trawie, przenikliwy wiatr oraz opady deszczu ze śniegiem sygnalizują, że przyjazny dla biegaczy okres powoli dobiega końca i nieuchronnie zbliżamy się ku zimie. Wielu potencjalnych przyszłych biegaczy odkłada więc moment inicjacji na wiosnę, lub - jeśli pierwsze kroki na biegowych ścieżkach mają już za sobą - na okres zimy zawieszają działalność, pogrążając się w błogim oczekiwaniu na pierwsze wiosenne ciepło. No bo, jak tu biegać, kiedy trudno zmusić się nawet do wyjścia po piwo, a droga do pracy i z pracy jest katorgą?
Nie musi tak jednak być. Co jest nam potrzebne do biegania zimą? Ano, odrobina motywacji i odpowiedni ubiór. Motywacją niech będzie lepsze samopoczucie i świadomość spalania zbędnych kalorii, często o tej porze roku pochłanianych w nadmiarze. A kwestię ubioru warto wcześniej dobrze przemyśleć, aby uniknąć przykrych niespodzianek. Nie jest to jednak coś bardzo skomplikowanego, z czym nie można sobie dać rady. 
Oczywiście, dysponując nadmiarem gotówki, możemy się dziś bez problemu ubrać od stóp do głowy, zaczynając od specjalistycznej, oddychającej kurtki, a kończąc na profesjonalnych skarpetach. Ale to nie sztuka i nie o to też chodzi, żeby wydać jak najwięcej pieniędzy, tylko żeby dobrze się czuć, wydatkując na ten cel jak najmniej środków. A można i tak. 
Po pierwsze zatem: buty. Można biegać przez cały rok w jednych. Kwestia przyzwyczajenia. I jeśli nie możemy sobie pozwolić na specjalistyczne, zimowe obuwie, to posiadanie jednej pary butów nie powinno być żadną przeszkodą w bieganiu o tej porze roku. Warto jednak mieć zimową parę obuwia. Buty na zimę powinny być nieco grubsze, ze sztywniejszą podeszwą i dobrym protektorem oraz mocniejszą tkaniną wierzchnią. I to w zasadzie wszystko, co najważniejsze. Podstawą jest bowiem przyczepność i stabilność, o czym możemy się przekonać, truchtając po oblodzonych chodnikach. Natomiast nie zawracajmy sobie głowy nieprzemakalnością – nieprzemakalne są tylko gumowce, a każda super membrana pewnych warunków nie wytrzyma.

Skoro o butach, to i o skarpetach. Podczas biegu na pewno w stopy nie zmarzniemy, to pewne. Stopa jest przecież w ciągłym ruchu, no, chyba że zatrzymamy się na dłużej, nie mogąc oderwać wzroku od atrakcyjnej blondynki lub przystojnego mężczyzny, wyprowadzających akurat na spacer swojego pupila. Dlatego z ilością skarpet nie przesadzajmy. Dwie cienkie albo jedna para grubszych wystarczą. Dobrze, gdyby były wykonane z włókien sztucznych, ewentualnie z domieszką bawełny czy wełny, z przewagą jednak tych pierwszych. Wówczas nie będą wchłaniały potu, dzięki czemu unikniemy efektu mokrych nóg. Takie skarpety trudniej się też przecierają. 
Co na nogi, na całej ich długości? Tu już dobrze jest zaopatrzyć się w specjalistyczny element garderoby, a mianowicie legginsy. Nic ich nie zastąpi. Powinny być wykonane z włókien sztucznych i specjalistycznych tkanin. Na zimę najlepsze są legginsy nieco grubsze. Choć można założyć też dwie pary cieńszych albo zastosować kombinację: legginsy + cienkie, ortalionowe spodnie. To rozwiązanie jest szczególnie przydatne w przypadku nieprzyjemnego wiatru i opadów. Dlatego też wystarczy zainwestować w jedną parę dobrych, uniwersalnych legginsów całorocznych, a zależnie od potrzeb podyktowanych warunkami zewnętrznymi na wierzch zakładać spodnie ortalionowe. 
Tułów: tutaj obowiązują zasady powszechnie znane: „na cebulkę” i żadnej bawełny. Warto zainwestować w dwie – trzy koszulki z tkaniny oddychającej. Warto mieć ze dwie koszulki cienkie z długim rękawem i jedną z cienkiego polaru. Taką odzież można nabyć w specjalistycznych sklepach górskich i sportowych, licząc się ze sporym wydatkiem, ale często można też „upolować” w nie markowych sklepach, a nawet supermarketach. 
Wstępne podsumowanie, na pytanie: "jak się zatem ubieramy?", odpowiedź jest prosta: kilka warstw lekkiej, oddychającej odzieży, zależnie od temperatury.
Teraz głowa i szyja. O tym, że przez głowę ucieka 40% ciepła, wiedzą wszyscy. Ale mimo to nie wszyscy noszą czapki. Czapka jest ważna, tym bardziej, że gdy biegniemy, przemieszczamy się przecież szybciej i pęd powietrza dodatkowo nasila efekt wychładzający. Szkoda zatok i szkoda tracić czas na infekcje. Zatem – czapka, cienka z daszkiem, gdy nie ma jeszcze mrozów lub grubsza z polaru, gdy temperatura spada poniżej zera. Ostatecznie, w warunkach późnojesiennych, może to być jeszcze opaska – z polaru czy też podobnych, lekkich tkanin. Opatulenie szyi leży już w zakresie gustów własnych i jest zależne od reszty naszego ubioru. Bieganie w każdych warunkach atmosferycznych jest bardzo dobre dla naszego samopoczucia i kondycji.
0

Dodaj komentarz

Myślimy, że polubisz

Zgoda na pliki cookie